Kasa Pewna, kasa niczyja. Felieton red. Szpalty z „Echa Hali”

Od redakcji strony: ten tekst jest z gry. W Basketballerze po każdym meczu wychodzi „Echo Hali”, a na jej drugiej stronie pisze red. Wacław Szpalta; od tego tygodnia w karierze czeka saga o parabanku „Kasa Pewna” i to jest felieton, który ją zamyka. Przedrukowujemy w całości, z termosem.
Z trybuny prasowej: Kasa Pewna, kasa niczyja
Na tablicy LED za koszem od miesiąca świeci nowy sponsor: KASA PEWNA, 40% ROCZNIE. Zapytałem przedstawiciela, czy na pewno rocznie. Odpowiedział: „co najmniej”. Miał marynarkę z poduszkami, ulotkę ze zdjęciem sejfu i uśmiech, który nie gasł nawet wtedy, gdy mówił o drobnym druku. O drobnym druku mówił krótko.
Za moich czasów było tak samo. W 1996 roku do hali przyjechał człowiek w takiej samej marynarce, tylko sejf na ulotce był mniejszy: stał na biurku i mieścił się w kadrze razem z fikusem. Obiecywał trzydzieści procent, bo ceny też były niższe. Wpłaciłem wtedy stówę na próbę. Próba trwa do dziś.
Tym razem wpłacił prezes, wpłacił kapitan i wpłacił sponsor, razem z komisem. „Interes życia”, powiedział mi w bufecie, z telefonem przy uchu. Odsetki przychodziły co miesiąc, gotówką, przez okienko w kiosku, w kopercie z logo. Zgadzały się co do złotówki. W naszym mieście co do złotówki zgadzają się tylko odsetki z parabanku. Pensje nigdy.
Potem „Echo Hali” wydrukowało całą stronę reklamy: sejf, czterdzieści procent i zdjęcie prezesa klubu z książeczką. Redakcja podziękowała za wsparcie i nie skomentowała. Ja komentuję, bo mnie płacą od wiersza, nie od sejfu. Drobny druk na dole strony miał dwa zdania: „Zysk nie jest gwarantowany” i „Siedziba: skrytka pocztowa”. Przeczytałem je przez lupę, którą od 1987 roku noszę do tabel. Innych czytelników tych dwóch zdań do dziś nie znalazłem.
W zeszłym tygodniu okienko w kiosku zamknięto, a na szybie zawisła kartka „Urlop”. Prezes Kasy Pewnej jest w Argentynie, razem z sejfem ze zdjęcia. Reklama jeszcze wisi na słupie przy hali, obok ogłoszenia o zaginionym kocie. Kot się znalazł. Sejf nie. Na policji leży stos książeczek z pieczątką, a protokół ma dwie strony i stempel „sprawa w toku”.
Kibice zrobili swoje. Jarek powiesił pod siedzibą transparent „ODDAJCIE KASĘ”. Siedziba to skrytka pocztowa, więc transparent wisi na poczcie, a listonosz zrobił zdjęcie. Sponsor klubu, pan Zbyszek, liczy straty na telefonie wielkości cegły i zapowiada, że odbije na elektrykach. Kapitan siedzi w szatni z pustą książeczką i oranżadą bez logo. W szatni nikt już nie wymawia słowa „pewna”.

Szukałem w mieście kogoś, kto nie wpłacił. Siebie nie liczę: od 1996 roku nie mam z czego, a poza tym płacą mi od wiersza, nie od procentu. Znalazłem jedną osobę. Była w hali, z mopem, o 20:55. Zapytałem, gdzie trzyma oszczędności. Odpowiedziała jednym zdaniem, które powinno świecić na tablicy LED zamiast tamtego: „Pieniądze trzymam w kitlu”. Kitel ma dwie kieszenie i trzydzieści lat. Z kitla jeszcze nikt nie wyjechał do Argentyny. Potem zgasiła światło, bo była 21:00. Resztę dopisałem po ciemku, od wiersza.
red. Wacław Szpalta. O koszu pisze od 1987 roku. Płacą mu od wiersza.

Jak to wygląda w grze
Saga „Kasa Pewna” czeka w karierze na chwilę, kiedy na koncie uzbiera się trochę pieniędzy. Co zrobisz z ulotką, zależy tylko od Ciebie, a felieton red. Szpalty na końcu nie zawsze wygląda tak samo. Red. Szpalta znalazł w mieście jedną osobę, która nie wpłaciła. Drugiej szuka do dziś. Sprawdź, czy to nie Ty.
Zagraj i sprawdź, czy przeczytasz drobny druk. Na telefonie i komputerze, bez konta, teraz za darmo.
Felietony z „Echa Hali” będą tu wracać. Żeby żadnego nie przegapić, jest Prenumerata Echa Hali. Jej drobny druk ma jedno zdanie: można się wypisać w każdej chwili.